Michał Antoniuk

Dla mnie stagnacja nie istnieje – to antyteza życia. Jestem wędrowcem, którego horyzont wyznacza strop jaskini, a czas odmierza rytm oddechu. Moim celem jest uchwycenie nieuchwytnego: emocji zaklętych w ciszy i krajobrazów, które widziało niewielu. Z zewnątrz mogę wyglądać jak maszyna w czarnym rynsztunku technicznym, ale to tylko fasada. Spójrz na kolorowe bungie przy moim boku – to one zdradzają prawdziwą naturę: reportera z duszą artysty, który w technicznej precyzji znajduje miejsce na szaleństwo.